Maciej Jankowski

Zapowiedź zmian skali podatkowej PIT. Ekspert Paczuski Taudul analizuje rządowe propozycje

Premier Donald Tusk poinformował 19.08.2026, że rząd planuje wprowadzić zmiany w skali podatkowej PIT. Chce podnieść wysokość progu do 130 tys. zł oraz wprowadzić nową, pośrednią obniżoną stawkę 24 proc. do 150 tys. zł. Nadwyżka dochodów powyżej drugiego progu będzie opodatkowana stawką 32 proc.

Poniżej przedstawiamy komentarz Macieja Jankowskiego. 



Linkedin

Maciej Jankowski

Doradca podatkowy, specjalista w zakresie podatku dochodowego od osób fizycznych oraz ubezpieczeń społecznych. Zainteresowany ekonomicznymi i społecznymi aspektami systemów podatkowych.

maciej.jankowski@ptpodatki.pl

Polska skala podatkowa w aktualnym kształcie ma dwie unikalne cechy. Po pierwsze, wyróżnia się ona skokowym, bardzo radykalnym wzrostem stawki podatku: po przekroczeniu progu 120 tys. zł rośnie ona aż o 20 pkt proc. (z 12% do 32%). Po drugie, maksymalną stawkę płaci się już przy stosunkowo niskim poziomie dochodów. Zgodnie z danymi za 2025 rok próg 120 tys. zł odpowiada zaledwie 112% przeciętnego rocznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej.

Można zatem powiedzieć, że skala podatkowa wyraźnie nie nadążyła za gwałtownym wzrostem pensji w ostatnich latach (od 2020 roku przeciętne wynagrodzenie w gospodarce wzrosło o 72%).

Warto spojrzeć na to zjawisko z perspektywy całego klina podatkowego. Wraz z rosnącymi płacami dynamicznie rósł limit podstawy oskładkowania (tzw. 30-krotność). Jeszcze w 2022 roku wynosił on zaledwie 1,5-krotność progu podatkowego (177 660 zł). W efekcie osoby najlepiej zarabiające po przekroczeniu 120 tys. zł podstawy opodatkowania relatywnie szybko przestawały płacić składki emerytalne i rentowe, co amortyzowało skokowy wzrost stawki PIT. Dziś limit 30-krotności stanowi 2,4-krotność progu (282 600 zł). Znacznie większa część dochodów jest więc objęta maksymalnym klinem podatkowym, przekraczającym 50%.

Aktualna konstrukcja systemu podatkowo-składkowego skutkuje szeregiem patologii. Lepiej zarabiający pracownicy w trakcie roku doświadczają bolesnego spadku wynagrodzenia na rękę, a gwałtowny wzrost obciążeń po przekroczeniu kwoty 120 tys. zł stanowił silny bodziec do poszukiwania rozwiązań optymalizacyjnych (np. podejmowania współpracy w formie B2B).

Propozycję podniesienia progu podatkowego do 130 tys. zł oraz wygładzenia przeskoku między progami poprzez wprowadzenie pomostowej stawki 24% (dla dochodów w przedziale 130-150 tys. zł) należy więc ocenić jednoznacznie pozytywnie. Warto jednak zauważyć, że jest to rozwiązanie o ograniczonym polu rażenia. Dotyczy bowiem dochodów w przedziale zaledwie 30 tys. zł (120-150 tys. zł). Trudno więc mówić o rewolucji, a przywołane mankamenty konstrukcyjne zostaną jedynie przypudrowane. Polska skala podatkowa pozostanie stroma, a maksymalna stawka podatku nadal będzie osiągana przy stosunkowo niewielkim poziomie dochodów.

Zapowiedziana reforma przewiduje również niekorzystne zmiany. Rządzący po raz kolejny planują uderzyć w ryczałt, zidentyfikowany przez nich jako częsty element schematów optymalizacyjnych (wykorzystywany m.in. do arbitrażu na linii wspólnik-spółka oraz pozwalający unikać daniny solidarnościowej). Limit przychodów dla tej formy opodatkowania zostanie zmniejszony aż ośmiokrotnie – do 250 tys. euro. Sama danina solidarnościowa ma wzrosnąć o 1 pkt proc., a dodatkowe wpływy ma przynieść także podwyżka CIT dla największych firm do 22% (tu niezmiennie kluczowym wyzwaniem pozostanie kwestia ściągalności tego podatku).

Być może najbardziej bolesnym skutkiem zapowiadanych zmian jest jednak fakt, że planowana reforma w zasadzie przekreśla szanse na zwiększenie w najbliższych latach kwoty wolnej od podatku – co stanowiłoby kluczowe wsparcie dla osób najmniej zarabiających. Beneficjentami planowanej reformy będą zaś przede wszystkim podatnicy o ponadprzeciętnych dochodach